1.
Prolog.
Nora wstała w bólem głowy. nów jej się śniły jakieś koszmary zwiastujące początek roku szkolnego. No dobra, to nie miało być kolejne głupie i nudne rozpoczęcie. To był jej nowy rozdział w życiu! Miała się własnie oddalić od rodziców na dłuższy czas. Akurat tym się nie przejmowała. W jej głowie tylko pojawiało się pytanie "a co jeśli mnie nie polubią?". Od kilku tygodni ten sam sen. Cały Hogwart śmieje się z niej. Brat, który już od kilku lat chodził tam przekonywał ją, że da sobie radę. No a jak nie to on z niektórymi sobie poradzi. To miłe było kiedy starszy brat stawał po obronie siostry. Nie chciała by mu się stała krzywda. Wiedziała, że jeśli już miałoby dojść do bójki to nie jako czarodzieje. On inaczej rozwiązywał takie sprawy. Jednak nie mogła sobie poradzić, z myślą, że nie będzie miała przy sobie własnego lustra- Amandy. Trudno jest przecież nie zżyć się z bliźniaczką. Czemu akurat ona się dostała, a bliźniaczka nie? Nie czuła się wcale lepsza! Tamta była od niej mądrzejsza. Zasługiwała na to. Matka tłumaczyła im wiele razy, że to jakieś geny. Nie mogła jej wsiąść ze sobą. Życie się bardzo komplikuje czasami. Zerknęła na zegarek i ujrzała czerwonymi literami napis: 03:12. Nie no pięknie. Znów zarwała noc. Nie było sensu wstawać i brać prysznic, który by zbudził siostrę. Zawsze się budziła zaraz jak ona nie spała. Zerknęła na przeciwko gdzie znajdowało się jej łóżko. Spała. Przynajmniej jeszcze spała. Wyła wtulona w poduszkę jakby to była najwspanialsza rzecz na świecie. A nie była! Szybko wstała i po cichu weszła do jej wąskiego łóżka uważając na blond włosy. Wiedziała, że zaraz zacznie piszczeć. Tak samo robiła ona sama kiedy właziła jej do łóżka. Bywało to dość częste. Kiedy ta odwróciła głowę w jej stronę uśmiechnęła się lekko. Nie była zaspana. Pewnie już jakiś czas nie spała. Bliźniaczki czasem miały podobne sny. Miała nadzieję, że nie przez nią. Bez słowa nakryła je obie mocniej. O tej porze roku było zimniej niż powinno być.
- Jak się czujesz?- usłyszała pytanie. Zdała sobie sprawę, że to nie było tak zimno tylko jej było zimno bo się bała. No ale czego się bała? Nie mogło być tak źle, nie była tchórzem!
- Sama nie wiem. W głębi duszy wiem, że nie może być aż tak źle! Jednak męczy mnie obawa, że nie będę zaakceptowana.
